Dzięki dializie otrzewnowej normalnie funkcjonuję

Pani Ania od lat zmaga się z chorobą genetyczną zwaną wielotorbielowatością nerek. Również jej mama na to chorowała. Schorzenie to charakteryzuje się tym, że na pewnym etapie funkcja nerek się pogarsza i trzeba wprowadzić leczenie nerkozastępcze – dializę. Od lipca ubiegłego roku pani Ania poddaje się w domu automatycznej dializie otrzewnowej i przygotowuje się do przeszczepu.

„Lekarz powiedział, że mam teraz bardzo dobre wyniki i szansę na przeszczep. Czekam, kiedy minie czas pandemii, mam nadzieję, że wtedy zacznę na dobre przygotowywać się do przeszczepu. Dializa otrzewnowa bardzo mi w tym pomaga, czuję się bardzo dobrze, mam zachowaną resztkową czynność nerek, co jest w tym momencie bardzo ważne. Cieszę się, że mogę żyć normalnie i niecierpliwie czekam na przeszczep” – mówi pani Ania.

Dlaczego pani Ania wybrała dializę otrzewnową?

Decyzja o tej właśnie formie dializy podjęta została bardzo świadomie. Pani Ania chciała prowadzić normalny tryb życia, w przeciwieństwie do swojej mamy, która przez 13 lat poddawała się hemodializom. Pani Ania widziała, jak bardzo ta forma terapii wpływa na jakość życia. Jej mama co dwa dni musiała jeździć do stacji dializ, a po zabiegach była osłabiona i senna.

„Moja mama wracała do domu po hemodializie i spała przez resztę dnia, taka była osłabiona. Miała też bardzo dużo ograniczeń, jeśli chodzi o dietę. Dializa otrzewnowa jest dużo lepsza dla mnie
i łatwiejsza, nie ma takich ograniczeń no i tych częstych wizyt w stacji dializ”
– podkreślała pani Ania.

Pani Ania jest młodą babcią i na co dzień opiekuje się wnuczką Zuzią. To bardzo aktywna dziewczynka, która nie usiedzi w jednym miejscu. Spacery, zabawy, wizyty u znajomych, ciągle coś się dzieje. Gdyby nie możliwość dializowania w domu, pani Ania nie mogłaby robić tych wszystkich rzeczy. Nie mogłaby też pomagać swojej pracującej córce.

„W tygodniu podłączam się do urządzenia o 9 wieczorem, bo następnego dnia już bardzo wcześnie muszę zajmować się wnuczką. Dializa w nocy trwa 8 godzin, więc rano się odłączam od cyklera i cały dzień mam dla Zuzi. To jest bardzo wygodne, cały dzień mogę robić, co chcę, i zaplanować dzień tak, żeby jak najlepiej zaopiekować się wnuczką. W weekend mogą podłączyć się później” – opowiadała nam pani Ania.

Jak wyglądało przygotowanie do rozpoczęcia dializ?

„W moim przypadku to były 3 tygodnie spędzone w szpitalu po założeniu cewnika. Podczas tego pobytu nauczyłam się wszystkiego, personel medyczny, pielęgniarki i lekarze byli bardzo pomocni. Musieli być pewni, że wszystko umiem. Ale ja byłam pojętną uczennicą, szybko poszła mi nauka i teraz bez problemu robię dializy sama w domu, bez niczyjej pomocy” – mówiła pani Ania.

Dla pacjentów, którzy decydują się na dializy domowe, etap szkolenia jest bardzo ważny. Personel musi mieć stuprocentową pewność, że pacjent sobie poradzi sam w domu. Oczywiście zawsze może się zgłosić po radę, jeżeli zauważy jakiś problem czy będzie miał pytanie. Pani Ania ma pewność, że personel czuwa i sprawdza, jak przebiegają dializy, ponieważ pracuje w systemie zdalnego monitorowania.

„Na początku bałam się panicznie, ale przełamałam to. Wszystko da się opanować i wszystkiego nauczyć. Nie ma się czego bać. Strach ma wielkie oczy” – to jest motto Pani Ani, dzięki któremu szybko opanowała technikę dializy otrzewnowej i świetnie sobie radzi.

Dializa otrzewnowa to łatwiejsze życie, swobodne, niezależne od stacji dializ. Mam czas dla siebie
 i swojej rodziny. Mogę pomagać. Czuję się potrzebna, wiem, że mogę też, jeśli tylko zechcę, normalnie pracować. To najlepsze rozwiązanie” –
jest przekonana pani Ania.

Numer materiału: PLMP/MG2/20-0036
Data zatwierdzenia: maj 2020